Informacje

Odpowie za kradzież wiązanki kwiatów na grób

Policjanci z bełchatowskiej patrolówki zaraz po zdarzeniu ustalili sprawcę kradzieży wiązanki kwiatów. Szybka reakcja sprawiły, że skradzione mienie zostało odzyskane i powróciło do właściciela. 35-latek za swoje zachowanie odpowie przed sądem. Zgodnie z kodeksem wykroczeń za kradzież cudzej rzeczy grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

19 października 2020 roku oficer dyżurny bełchatowskiej policji otrzymał zgłoszenie dotyczące kradzieży kwiatów. Zdarzenie miało miejsce na terenie miasta, przed kwiaciarnią przy ulicy Okrzei. Skradziona wiązanka sztucznych kwiatów była wystawiona do sprzedaży razem z innym towarem przed budynkiem bukieciarni. Na miejscu policjanci ustalili, że do kwiaciarni przyszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich wykorzystał okoliczność, że właścicielka była wewnątrz budynku. Zabrał wiązankę i jakby nic się nie stało odszedł razem z towarzyszącym mu mężczyzną. Zgłaszająca opisała wygląd nieuczciwych klientów oraz poinformowała, że oddalili się w kierunku osiedla Słonecznego. Policjanci kilka minut później namierzyli pierwszego z mężczyzn, który odpowiadał podanemu rysopisowi. Wylegitymowany 37-latek wszystkiemu zaprzeczał twierdząc, że to nie on jest sprawcą. Wkrótce policjanci dotarli do drugiego z mężczyzn. Kiedy zapukali do drzwi jego mieszkania zaskoczony wizytą mundurowych 35-latek od razu przyznał się do kradzieży i dobrowolnie wydał łup. Tłumaczył, że w ten sposób chciał zdobyć wiązankę na grób bliskich. Odzyskane mienie, wróciło już do prawowitego właściciela. Bełchatowscy stróże prawa prowadzą w tej sprawie postępowanie w sprawie o wykroczenie. 35-letni bełchatowianin wkrótce usłyszy zarzut kradzieży. Zgodnie z kodeksem wykroczeń za kradzież cudzej rzeczy, jeżeli jej wartość nie przekracza 500 złotych, grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Powrót na górę strony